To niezwykle istotny problem, a mowa tu o wielkiej różnorodności alfabetów. Chodzi tu nie tylko o te tradycyjnie tak określane ciągi znaków, chociaż o nie przede wszystkim, bo to jest sedno, meritum sprawy. Ale weźmy taki na przykład alfabet migowy.

To dopiero ciekawostka! I to jaka! Setki tęgich głów pokryło się siwizną od zgłębiania tego tematu; jak wiadomo – nadaremno. No, nie tak do końca, bo coś tam jednak przecież ustalono, te dane są znane, informacje przekazane dalej, a katedry lingwistyczne mają w swoich zbiorach również takie artykuły; takie, czyli dotyczące właśnie alfabetu migowego. I nie traktują bynajmniej, naprawdę, tego tematu zdawkowo czy wręcz lekceważąco. Można niekiedy odnieść wrażenie, że jest zgoła inaczej, że jest odwrotnie. Co, w pewien sposób, jest postawieniem sprawy na głowie. Może stąd ta siwizna badaczy, kto wie? Nie należy jednak, z całą pewnością, zanadto odbiegać od tematu. W ten sposób nieraz wyniki zupełnie i nieodwracalnie przeinaczały zamierzone cele. Nie sposób było się później w tym wszystkim połapać. Ale o tym to już może kiedy indziej.