Przedwczorajsza kumulacja w zakładach Totalizatora Sportowego sprawiła, że nawet osoby na co dzień sceptycznie podchodzą do swoich szans na wygraną, zaczęły snuć marzenia na temat tego, co zrobiliby z taką kwotą pieniędzy. Oczywiście zapobiegliwie puścili kupon i cierpliwie czekali na losowanie. Dziś już wiadomo, że „bank został rozbity”.

Czasami już samo marzenie na temat tego, ja przeznacza się pieniądze z wygranej jest frajdą wartą wydania tych dwóch czy trzech złotych w kolekturze. Ludzie zazwyczaj są realistami i nie zaprzątają sobie zbyt często głowy tym, „co by było gdyby”. W sytuacji, gdy kumulacja osiąga wartość pięćdziesięciu milionów złotych wszystko się zmienia. Ludzie po prostu zaczynają intensywnie marzyć o tym, jak mając na koncie bankowym niewyobrażalną kwotę pieniędzy szukają sobie jakiejś działki nad jeziorem, jak budują na niej piękny domek, jak wchodzą do sklepu ze sprzętem radiowo-telewizyjnym i wymieniają wszystkie stare i wysłużone sprzęty tego typu czy w końcu jak zwiedzają najdalsze i najpiękniejsze zakątki planety. Marzenia te są bardzo piękne. Niestety dla większości na nich się skończy. I nie wiadomo teraz czy zwycięzcom w loterii należy gratulować czy zazdrościć.