W przeciągu ostatnich kilku lat polskie kino sięgnęło niemal dna. Poza nielicznymi filmami, w tym dziełami Wojtka Smarzowskiego (Wesele, Dom Zły), większość współczesnych polskich filmów to kompletne dno. Najlepiej widać to na przykładzie tak zwanych komedii, bo trudno nazwać je komediami w pełnym tego słowa znaczeniu.
kamerzysta

Chyba tylko pod tym względem, że należałoby się śmiać z głupoty reżysera. Na czym opiera się współczesna polska komedia? Oczywiście każda ma te same elementy. Musi być sex i durne panienki, musi być ksiądz, muszą być gangsterzy, musi być dużo „kurwa”. Czy to jest jeszcze kino czy to jest jakiś koszmar, nastawiony na zarobek? A może tak naprawdę współczesne polskie kino odzwierciedla stan umysłu współczesnego polskiego widza, który jest aż do tego stopnia głupi, że jest w stanie płacić za bilety do kina na tak chore filmy? Jest to coś tragicznego, tym bardziej, że dawniej polskie kino potrafiło produkować dobre filmy. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że w najbliższych latach to się poprawi i pojawi się więcej ciekawych, inspirujących filmów, pozbawionych prymitywnego idiotyzmu, prymitywnego języka i po prostu głupoty reżysera.