Produkcja teledysku przypomina stworzenie pięknej ilustracji dla piosenki. Niestety, rzadko zdarza się dobry teledysk. Tak samo zresztą, jak rzadko zdarza się dobre nagranie. Dziś niestety dominują plastykowe gwiazdki, dla których słowo talent jest niestety słowem całkowicie obcym.

Kiczowatość ich świata potęgują teledyski. Roznegliżowana kobieta, sportowe samochody, seksowne poruszanie biodrami. To już było i się tysiąckroć przejadło. Ale czasami naprawdę znaleźć można prawdziwe perły, stworzone przez wirtuoza multimediów. Przykładem może być przepiękna piosenka o utraconej miłości, śpiewana przez jedną z brytyjskich gwiazd muzycznych. Tekst jest wyjątkowo przejmujący i przy jego słuchaniu można istotnie ronić łzy tak, jak robi to piosenkarka. Wymownym elementem całego teledysku i słów jest galeria zdjęć ślubnych, którą kobieta przegląda przez pierwsze kilkadziesiąt sekund teledysku, śpiewając o zranieniu, prawdziwym bólu i roniąc łzy na zdjęcia. Akcja teledysku potem przenosi się do pracy i czasu poza pracą kobiety. To naprawdę przepiękne, głębokie i wyjątkowo przejmujące doświadczenie, które piosenkarka idealnie podkreśliła swoim pięknym głosem, a autor wideo doskonale dobranymi do tego obrazami.