Tegoroczni maturzyści pierwszy egzamin mają już za sobą – w piątek odbyła się część podstawowa języka polskiego. Zapewne oswoili się oni już ze strachem i widzą, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. Gro z tych młodych ludzi powinno się przyzwyczajać do tego typu presji – na studiach takie „matury” czekać ich będą średnio co pół roku.

Wielu studentów z rozrzewnieniem wspomina czas swojej matury. Oczywiście nikt nie robi z siebie bohatera mówiąc, że w ogóle się wtedy nie bał – i tak nikt by w to nie uwierzył. Studenci wiedzą jednak, że w porównaniu z sesją matura to pryszcz. Nie dość, że jest bardzo pobieżna, to jeszcze ogranicza się wyłącznie do kwestii teoretycznych. Nikt nie wymaga od maturzystów, by zaliczali programowanie aplikacji internetowych siedząc przed komputerem prowadzącego i tworząc programik, jaki panu profesorowi akurat przyjdzie do głowy. Maturzyści powinni więc wziąć sobie do serca radę starszych kolegów i delektować się łatwą formułą egzaminów, jakie obecnie przychodzi im zdawać. Motywacją do wzmożonego wysiłku intelektualnego niech będzie to, że jeśli człowiek dobrze zda maturę i dostanie się na studia, to za rok o tej porze nie będzie zagryzał warg ze zdenerwowania, ale ze zniecierpliwienia towarzyszącego rozpoczęciu juwenaliów.