To nic, że w liceum to Andrzej był przewodniczącym klasy i najlepszym organizatorem. Ludzie się czasem zmieniają. Czekanie, aż chłopina wpadnie na pomysł żeby zorganizować spotkanie klasowe z okazji rocznicy dziesięciu lat od matury może być bezcelowe. Samemu trzeba działać.

spotkanie znajomych

Niektórzy ludzie są do tego stopnia wygodniccy, że najchętniej to zrzuciliby na innych wszystkie swoje obowiązki, a samemu nawet palcem by nie kiwnęli. Takie podejście może i jest wytłumaczalne (choć oczywiście nie powinno mieć miejsca) jeśli chodzi o ciężką fizyczną pracę, ale żeby ociągać się z przygotowaniem imprezy? Raz na dziesięć lat osoby z jednej klasy powinny przecież się spotkać. Nie jest wcale rzeczą trudną zadzwonić do miejsca takiego jak restauracja sushi i poprosić o zarezerwowanie kilku stolików na ten czy inny dzień o określonej godzinie i podać orientacyjną liczbę osób, które się pojawią (złota zasada: zawsze lepiej podać mniejszą ilość – jeszcze się nie zdarzyło, żeby wszyscy przyszli). To w zasadzie wszystko, co trzeba załatwić jeśli chodzi o kwestie organizacyjne. No i potem wystarczy już tylko poinformować wszystkich zainteresowanych kiedy i gdzie mają się zjawić. Do tego wcale nie potrzebny jest dawny, klasowy przywódca Andrzej.