Wielu spośród osób dotkniętych tegoroczną powodzią straciło znaczną część dorobku swojego życia. Sporo domów po tegorocznych intensywnych opadach deszczu nie nadaje się do zamieszkania, a samochody znalazły się pod wodą. Zdesperowani powodzianie wszelkimi środkami starają się odzyskać przynajmniej część utraconych pieniędzy.

Czasami w trakcie gorączkowej próby ratowania dobytku powodzianie posuwają się do rzeczy niezbyt bezpiecznej. Media donosiły już o tym, że część spośród nich, gdy tylko opada woda, czyści i oporządza swój zalany aż po dach samochód by następnie go okazyjnie sprzedać za pośrednictwem jakiegoś portalu internetowego (oczywiście słowem nie wspominając o tym, że „przeżył” on powódź). Działanie takie jest nie tylko niemoralne (sprzedawanie wybrakowanego towaru), ale także niebezpieczne. Samochód taki nie może być bowiem w pełni sprawny. Czy to jednak oznacza, że samochód jest kolejną rzeczą, jaką powodzianie muszą wyrzucać nic na nim nie zarobiwszy? Nie do końca. Można przecież wymontować niektóre elementy pojazdu, takie jak choćby felgi aluminiowe i tylko je wystawić na sprzedaż. Można też wystawić cały pojazd, ale wypada zaznaczyć, że nie nadaje się on już do jazdy, ale może posłużyć za „zestaw części zamiennych”.